Jak tam polowy w 2008?

Forum o tematyce wędkarskiej. Relacje z ostnich połowów na Białej Przemszy.
Awatar użytkownika
pavko
Posty: 71
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: pavko » 10 maja 2008, 18:32

A dostałeś kidykolwiek jakiegoś jazi na spina?

Awatar użytkownika
drazewski
Posty: 168
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00
Lokalizacja: Żory

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: drazewski » 13 maja 2008, 12:53

W niedzielę odwiedziłem trzy piękne rzeki: Głomię , Dobrzycę oraz Piławę. Rzeki płyną w małych odległościach od siebie dlatego mogłem zaliczyć je wszystkie nie tracąc wiele czasu na przejazdy. I choć nie złowiłem nic godnego uwagi to jednak bardzo się cieszę że mogłem poznać te urocze rzeki.
Głomia - wąska , ciemna i raczej wolno płynącą. Chyba mnie trochę rozczarowała gdyż nie widziałem tutaj żadnej ryby. Do tego piana płynącą na powierzchni sugeruje że rzeczka nie jest idealnie czysta.
Dobrzyca - bardzo podobna do naszej BP. Równie metna i szarobura. Złowiłem tu tylko niemiarowego szczupaczka ale widać że ryb jest tu sporo . Dało się zauważyc spore ilości lipienia. Bardzo charakterystyczne są bagienno-torfowe brzegi , w których kilkakrotnie nieźle ugrzazłem. Co ciekawe rzeczka ta ma chyba tysiące miniaturowych dopływów, (takich jak np. w Sławkowie) w których widać wiele małych rybek.
Najpiękniejsza z nich wszystkich była rz. Piława. Krystalicznie czysta, pełna ryb(głównie jednak białoryb) o szybkim nurcie i kamienistym dnie. Jej jedynym mankamentem było to ,że wybrany przeze mnie odcinek był pozbawiony zwalisk co niestety mogę tłumaczyć działalnością kajakarzy. Jedynie na Piławie udało mi się złowić pstrągi. Chociaż małe.

irek
Posty: 0
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: irek » 16 maja 2008, 18:36

na WCWI widziałem, że Norco znowu wytarmosił z wody niezłego prosiaka... Na Wiercicy chyba... Ma chłopak łapę do ryb
Ja niestety nie łowiłem, może jutro...

michalm
Posty: 0
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: michalm » 16 maja 2008, 19:06

[b]iREK napisał:[/b]
[quote]na WCWI widziałem, że Norco znowu wytarmosił z wody niezłego prosiaka... Na Wiercicy chyba... Ma chłopak łapę do ryb
Ja niestety nie łowiłem, może jutro...[/quote]
Łoj piękny!!

[img size=150]http://www.wcwi.pl/images/zoom/fixxfg/foto_098.jpg[/img]
Zdjęcie z galerii WCWI

Awatar użytkownika
grzegorz pientek pietka
Posty: 180
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00
Lokalizacja: Sławków

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: grzegorz pientek pietka » 17 maja 2008, 18:54

W ub. tygodniu byłem razem z Krzyśkami , Massalskim i Jaroszem na IX SWI na roztoczu. Jak dla mnie było prześwietnie choć jak zwykle było zbyt mało czasu i siły na rozmowy do rana, na zwiedzanie ciekawych miejsc (patrz foty Krzysia J z Sopotu, Tanwi). Choć Krzyśki mają zaległości bo nie byli na Tanwi w lesie, to pogoda dopisała, ryby też, towarzystwo przednie. Nie idzie przechawlić. Nie oficjalnie słyszy się o jesiennym wyjeździe naszej paki.
poniżej kilka fotek.

Poniżej nad Porem w Radecznicy Marek Sobstyl z Lublina i nasz Kszychu massa który jak nie często stracił koncept i motywację chyba :). Temat do dyskusji.

[URL=http://img516.imageshack.us/my.php?image=massasizgubirz6.jpg][IMG]http://img516.imageshack.us/img516/2230/massasizgubirz6.th.jpg[/IMG][/URL]

A może to po prostu siłki odeszły. Massa na moście w Radecznicy nad Porem. Poddał się na chwilę. Info wyłącznie do wiadomości klubowiczów :)

[URL=http://img360.imageshack.us/my.php?image=massawymikhn4.jpg][IMG]http://img360.imageshack.us/img360/1459/massawymikhn4.th.jpg[/IMG][/URL]

Nasz kompan z Wrocławia nad Wieprzem, serdeczny przyjaciel towarzysz wędkowania, picia piwa za wiejskim sklepem, noszenia podwójnej wiśniówki polskiej, rozmów z łezką w oku i takich o dupie Marynie Grzegorz grzylek, grzylas Tuński .

[URL=http://img384.imageshack.us/my.php?image=grzylekaj2.jpg][IMG]http://img384.imageshack.us/img384/9751/grzylekaj2.th.jpg[/IMG][/URL]

Dodatkiem do atrakcji ryby były. 50tak z Pora (rz. no kill). Złowiony strasznie nie chlujnie i pod wpływem wczorajszego dnia. W drugim rzucie na jiga Marcina Leusa.

[URL=http://img512.imageshack.us/my.php?image=nagupavd1.jpg][IMG]http://img512.imageshack.us/img512/1641/nagupavd1.th.jpg[/IMG][/URL]
Edytowany przez: Grzegorz pientek Piętka, w: 2008/05/17 20:59

Generalnie przechalić jak co roku nie idzie, pokazać nie sposób opisać się nie da. Być trzeba. Czego sobie i Wam życzę na przyszły rok.

Edytowany przez: Grzegorz pientek Piętka, w: 2008/05/17 21:27

Awatar użytkownika
grzegorz pientek pietka
Posty: 180
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00
Lokalizacja: Sławków

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: grzegorz pientek pietka » 17 maja 2008, 19:50

poniżej relacja Grzesia grzylka Tuńskiego z poprawki po SWI którą zamieścił na wewnętrznym forum http://swi.fishing.pl. Za pozwoleniem grzylasa może uda się przekazać trochę klimatów z wędkowania w tym wpadku nad Porem.
========================================================

Cześć

Na ten dzień umówiony byłem z Piotrkiem Lubiarzem o 7:00 rano na moście w Zakłodziu. Spóźniłem się troszkę, bo zapomniałem zabrać \"gacie\" i musiałem zawrócić. Jadę zmęczony, bo jakoś ostatnio tyle się nachodziłem i tak mało spałem przez \"wesoły autobus\" i takiego jednego z Lublina - człowiek mieszczuch nieprzyzwyczajony do wysiłku przez tyle dni.

Witamy się na moście i ustalamy plan działania na najbliższe dwie - trzy godziny. Przepakowuję się do samochodu Piotra i jedziemy pod młyn. Wędkujemy na zmianę i rozmawiamy o wielu różnych sprawach. Bardzo miło nam się gaworzy, a i przy okazji łowimy po kilka jak to Piotr mówi - chlapaczy (pstrągi do 35cm). Aż dziw nas bierze, bo ponoć takich nie powinno być w Porze (tak jak mówił prezes) a jednak są. Co się stało z dużymi? Może teraz młodzież \"gryzie\" jak duże są pochowane w dołkach - hierarchia posiłku. Lampa coraz mocniejsza a my całe szczęście na jedynym odcinku między drzewami - dobry plan, bo się nie wykończymy przez pierwsze godziny łowienia. Dochodzimy do mostu bez dużej ryby. Piotr mówi abyśmy obłowili jeszcze ze 200m poniżej drugiego mostu, bo tam lubią stać - kabanki . Na most podjeżdża Piotr Olcha oddać mi popielniczkę, którą wczoraj pożyczył. Złowił też w górze kilka do 35cm i nic większego. Taki dzień.

Postanawiamy z Piotrem zjechać na kolejny most i zrobić odcinek od trzeciego mostu w dół. Jak postanowili tak zrobili. Upał coraz większy i nic nie zapowiada na \"duże efekty\". I zaś sobie prowadzimy konwersację, czas leci szybko jak się miło rozmawia. Mijamy się co chwilę. Łowimy po kolejnym chlapaczu, Piotr nawet ze dwa w kilka chwil. Dużej ryby brak. Przesuwamy się po kawałku coraz niżej i tylko słyszę od Piotra, że na SWI tu złowił 50-taka, że tu też, i tam też. Może łatwiej byłoby powiedzieć gdzie nie złowił tyle ich padło .

Staję przy trzcinkach, a Piotr mówi, że tu też złowił kabanka. Rzucam i nic. Ponawiam rzut, trochę dłuższy, streamery spływają, szarpnięcie sznura, zacinam - siedzi!!! Holuję go nie walczy za specjalnie. Piotr szykuje aparat. Już mam brać go w podbierak, a Piotr mówi, że jeszcze nie bo zrobimy mu i mi sesję zdjęciową - na jak mam się nie zgodzić. Jedno zdjęcie pstryk i ryba również \"pstryk\" - spięła się. Nic się nie stało, bo i tak do wody by wróciła. To co mi się podoba w tym brzydkim Porze, to to, że jest w nim MAGIA DUŻEJ RYBY, niesamowita adrenalina, podniesione przez to ciśnienie i człowiek cały czas czujny, bo to może właśnie brał albo weźmie ten największy . Dodatkowo najfajniejsze jest w tej rzece to, że ryby wracają z powrotem do wody. Wtedy ma się uśmiech od ucha do ucha, a świadomość, że za rok jak się tu przyjedzie to będą tylko WIĘKSZE - pod warunkiem, że prezes nie \"zwafluje\" i nie zmieni statusu rzeki - oby tak było. KOLEDZY NACISKAJCIE PREZESA MOCNO. Chwilę po mojej rybie w tej lampie Piotr zacina też 50-tkę, która robi młynek i ryba spada - będzie następna .
Łowimy dalej. Niestety nie trafiła się już duża \"kropka\", a kilka \"chlapaczy\". Robimy sobie przerwę na obiad.

Pojechaliśmy zjeść obiad do Szczebrzeszyna do knajpy, którą polecił nam Piotrek. Zasypiałem po drodze i to kilka razy. Knajpka nie wyglądała za dobrze, a ja na początku źle ją oceniłem. Mają w większości włoskie menu, ale wiedzą o co chodzi. Jedzenie było przednie. Po posiłku wracamy nad rzekę. Postanawiamy skupić się na \"autostradzie\", ale dopiero na wieczór, a od popołudnia trochę wcześniejszy odcinek - jak dobrze pamiętam, to od bobrowiska.

Niestety po dobrym jedzeniu humory nam dopisywały jeszcze bardziej, a tematyka dyskusji poszerzyła się ogromnie lecz niestety ryby przestały brać i to nawet zastrajkowały \"chlapacze\". Będą brały wieczorem na \"autostradzie\". Łowimy dalej i rozmawiamy mijając się co chwilę. Piotr jak to mówił, że jest tu dla mnie, co ciekawsze miejsca wskazywał i mówił gdzie i jaki pstrągal siedzi - dzięki Piotr. Niestety strajk to strajk. Dochodzimy do \"autostrady\" - a miałem nigdy tu nie przyjechać - tak mówiłem w ubiegłym roku, MAGIA DUŻEJ RYBY zwyciężyła. Gdy już jesteśmy na miejscu czuć w powietrzu napięcie i zapach DUŻEJ RYBY. Nasza dyskusja z minuty na minutę słabnie, a każdy stara się wszystko robić perfekcyjnie. Przykładamy się do łowienia jakby miało to być nasze ostatnie łowienie. Słońce coraz niżej na niebie, co czuć po coraz większym chłodzie i dreszczach z napięcia. Zdajemy sobie sprawę, że z chwili na chwilę, z kolejnym krokiem do przodu, z rzutu za rzutem, mamy coraz mniejsze szanse na złowienie tego kolejnego pięćdziesiątaka - NIE!!! nie pięćdziesiątaka, a sześćdziesiątaka. Mgła powoli zaczyna się unosić z nad wody, a my już wcale nie rozmawiamy ze sobą. Piotr idzie pierwszy, bo ja zamarudziłem nad jednym oczkiem. Zrzut za rzutem, centymetr po centymetrze, dosłownie skanujemy wodę i robimy echo dna. Każde przytrzymanie linki przez zahaczonego streamera o źdźbło trawy wodnej to o mało nie zawał serca. Ta rzeka, a raczej rów z wodą, przez te OGROMNE rybska powoduje w człowieku tyle emocji, że nie można się uspokoić. Nagle jest, niestety tylko oczko na wodzie, ale mamy nadzieję, że to spowoduje brania. Tak jak już wspominałem nie rozmawiamy ze sobą, a obaj widzieliśmy te oczko pomiędzy nami. Piotr wskazuje mi ręką gdzie było, a ja skinieniem głowy potwierdzam, że będzie to moim celem za klika kroków. Poruszamy się niczym koty, linki kładziemy na wodę jak najdelikatniej, iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, i dalej się ręce trzęsą. Już widać most. Przez to coraz bardziej zależy na złowieniu i można przy potencjalnym brani przysłowiowo spieprzyć, ale najpierw niech będzie to branie. Przy takich emocjach myśli się o wszystkim, a przecież jeszcze nic się nie wydarzyło. Słońce już zaszło za lasem, a my dalej bez brania. Mgiełka coraz większa nad wodą. Przecież nas nie widzą, no to mogą brać. Ja powoli nie mogę, czuję jak krew mi się gotuje. Niestety dochodzimy do mostu bez brania. Bywa i tak. Emocje opadają, może przez chwilę lekkie zawiedzenie, ależ NIE. Jak można być zawiedzionym. Taki emocjonujący i przemiły dzień - jeszcze raz dzięki Piotrze. Nie ma drugiej takiej rzeki, a raczej rowu z wodą, który da takie emocje i pozwoli na złowienie ponad dwudziestu pięćdziesiątaków w przeciągu tygodnia.


Pozdrowienia Grzylek - ostatni rozemocjonowany roztoczanin.

irek
Posty: 0
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: irek » 18 maja 2008, 12:38

wreszcie... lepiej późno niż wcale...
a gdzie reszta fotek zwłaszcza z rybami?!
i relacja naszej grupy?

Awatar użytkownika
drazewski
Posty: 168
Rejestracja: 01 sty 1970, 0:00
Lokalizacja: Żory

O:Jak tam polowy w 2008?

Postautor: drazewski » 18 maja 2008, 18:00

Gratulacje Mirek. Piękny wynik jak na nasze wody. Ja dziś także z mucha odwiedziłem po raz kolejny przepiękną Wełnę. Połowilem trochę ale tylko kleni i innej drobnicy :) Jeśli ktoś z was będzie kiedyś w okolicach Poznania to koniecznie zajrzycie na ta wodę. Wełna to Jedna z bardziej uroczych i rybnych rzek na których miałem okazję wędkować.


Wróć do „Nasze połowy”




  Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron